Prokuratura zajmie się sprawą nielegalnego składowiska odpadów w gminie Łanięta.
Chodzi o teren po dawanej gorzelni. Właściciele gruntu po zamknięciu działalności zostawili na niej niebezpieczne odpady. Starosta cofnął pozwolenie na ich składowanie w ubiegłym roku. Do tej pory na wspomnianej posesji nikt się nie pojawił.
- Stoją beczki metalowe i plastikowe, częściowo są one owinięte folią. Część tych beczek jest już skorodowana, więc może zaistnieć niebezpieczeństwo powstania pożaru bądź wycieku tych różnych substancji, które tak do końca nie są zidentyfikowane - mówi wójt gminy Tomasz Szczęsny.
Prokuratura zajmuje się sprawą, a mieszkańcy domagają się posprzątania terenu. Wójt Szczęsny przyznaje, że jeśli nie uda się namówić właścicieli gruntu do posprzątania, sytuacja będzie trudna do rozwiązania, bo gmina nie ma pieniędzy na utylizację toksycznych śmieci.